sobota, 2 maja 2015

Pasożyt



„pasożyt (spożywający przy stole innego)”

deszcz leniwy jak miód, lał się nieśpiesznie na głowy, pogrążonych w komunikacyjnym zamęcie przechodniów. zastygał formując żywiczne bryłki pomiędzy włosami ludzi, na sierści ich zwierząt. tworzył lepkie plamy na przygarbionych ramionach, gałęziach drzew, karoseriach cicho warczących samochodów, popękanych kamiennych płytach. na jednej z ulic tego miejskiego ula, młodemu mężczyźnie o krótkim i konkretnym nazwisku, eksplodował w dłoniach parasol. wybuch druciano-materiałowej konstrukcji odrzucił go do tyłu. młodzieniec poleciał na maślaną blondynkę, która oddawała serię śmiałych kroków w kierunku kliniki stomatologicznej. w wyniku tej stłuczki, blondi wylądowała na chodniku z tyłkiem w kałuży. mężczyzna  z wygiętą przez wstyd twarzą, odwrócił się do niej i pomógł jej wstać. przygotowany na krzyk oburzenia, zmieszał się tym bardziej, gdy usłyszał od niej ciepłe (cześć), oprawione w uśmiech zardzewiałych zębów. to nieplanowane wydarzenie w większości przypadków nie wyszłoby po za zarodkowe stadium, nie przepoczwarzyłoby się w dłuższą znajomość, jednak w historii tych dwojga, dało początek dożywotniemu związkowi. gdyby chłopak zawczasu mógł wiedzieć, że ta słodka dziewczyna, już jako jego żona, będzie nocami zawisać mu nad głową z łyżką w dłoni, by wyjadać z niej najcenniejsze myśli, jego dłonie zastygłyby w namyśle, po czym bez otwierania, wyrzuciłyby parasol do kosza na śmieci, poprawiłyby kołnierzyk płaszcza i powędrowałyby na odpoczynek do ciasnych szczelin kieszeni. ponieważ znacznie lepiej jest raz porządnie zmoknąć, niż do końca życia służyć komuś za podręczną spiżarnię pomysłów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz również

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...